O udzielaniu pierwszej pomocy w gabinetach zabiegów estetycznych


Bezpieczeństwo klienta jest kluczowym aspektem pracy w gabinecie zabiegów estetycznych, czyli o udzielaniu pierwszej pomocy w gabinetach zabiegów estetycznych rozmawiamy z ratownikiem medycznym Marcinem Sydorem, trenerem pierwszej pomocy. Zabiegi estetyczne wykonują zarówno lekarze, pielęgniarki, czy położne – a więc przedstawiciele zawodów medycznych – ale także kosmetyczki i kosmetolodzy. Czy te osoby powinny przejść przeszkolenie w zakresie udzielania pierwszej pomocy?

Marcin Sydor: Zdecydowanie tak! Szeroko pojęte bezpieczeństwo klienta jest kluczowym aspektem pracy w gabinecie zabiegów estetycznych i nie może być wynikiem szczęścia, a z góry przemyślanej profilaktyki oraz perfekcyjnego przygotowania do zawodu. Kurs pierwszej pomocy jest tego nieodzownym elementem.

Jak wygląda taki kurs, czego uczycie i w jaki sposób?

Marcin Sydor: Szkolenie z pierwszej pomocy, które oferujemy można podzielić na trzy strefy. Pierwszą strefą jest to, co dzieje się bezpośrednio w gabinecie: omdlenia, zasłabnięcia, utrata przytomności, atak epilepsji, bóle w klatce piersiowej, reakcje uczuleniowe oraz anafilaktyczne.

Drugą strefą są elementy ogólne, które każdy bez względu na wykonywany zawód powinien opanować, czyli: reakcja i kluczowe elementy związane z wypadkami, pomoc osobie nieoddychającej, wykorzystanie defibrylatora AED, rozpoznanie udaru, znajomość systemu ratownictwa medycznego i umiejętność właściwego wezwania zespołu ratownictwa medycznego. Trzecia strefa dotyczy wszystkich tych zagadnień oraz innych, nie poruszanych bezpośrednio na szkoleniu, ale zawartych w podręczniku, który jest nieodzownym elementem zajęć – trzeba go przeczytać po szkoleniu, by uznać, że zajęcia są zakończone.  

Podczas kursu skupiamy się na tych czynnościach, które wykonane w pierwszych minutach zdarzenia przekładają się na jakość dalszego leczenia. Szkolenie jest intensywne, trwa 5 godzin zegarowych. W tym czasie ćwiczymy – co spotyka się z dużym zadowoleniem wśród uczestników, ponieważ uczymy praktycznie, uczymy tego, w jaki sposób należy się zachować w poszczególnych sytuacjach.  Eliminujemy wszystko to, co jest zbędne, dlatego zajęcia są bardzo przystępne, konkretne i prowadzone w ciekawej atmosferze.

Wszystko zaczyna się od „testu”, kiedy każdy uczestnik sprawdza się w bardzo prozaicznej sytuacji, jaka zdarza się praktycznie w każdym gabinecie. Wynik zwykle pokazuje, że kurs pierwszej pomocy jest niezbędny, zaległości bardzo duże i w sumie „świetnie, że się spotykamy”.

Kilkadziesiąt następnych minut pozwala nam na przygotowanie zabiegowca do swobodnego, pewnego działania podczas chwilowej utraty przytomności – omdlenia, które może zdarzyć się w gabinecie np. podczas zmiany pozycji, zejścia z fotela, czy przy nadmiarze emocji.

Działanie podczas omdlenia jest bardzo satysfakcjonujące, gdyż prawidłowo wykonane przynosi niemal natychmiastowy efekt i w ciągu 60 sekund nasz klient odzyskuje przytomność. Przygotowujemy uczestników szkolenia również do sytuacji, które się zaostrzają. Z pewnością pacjent pozostający nieprzytomnym wymaga również określonego działania i kolejny blok szkoleniowy jest temu poświęcony.

Największą obawę wzbudza wstrząs anafilaktyczny, czyli gwałtowna reakcja na wprowadzany alergen. Niestety nie jesteśmy tej sytuacji w stanie przewidzieć w 100 procentach, a jej gwałtowność może doprowadzić do zatrzymania akcji serca.

Brak oddechu to kolejne zagadnienie, które ćwiczymy na naszych manekinach. Sytuacje takie są bardzo rzadkie, ale chcąc wykonywać zabiegi estetyczne, trzeba być w gotowości by właściwie zareagować i podjąć wszystkie kluczowe interwencje nim przyjedzie zespół ratownictwa medycznego. W mojej ponad 14-letniej karierze zawodowej ratowałem wspólnie z moimi kursantami ich najbliższych, ich klientów lub otrzymywałem wiele informacji o tym, że zdobyta wiedza okazała  się przydatną.

Nieodzownym elementem związanym z brakiem oddechu jest defibrylator AED. W dużych gabinetach, SPA etc. takie urządzenie powinno być standardem – znakiem najwyższej jakości. Wykorzystane w pierwszych 3 minutach daje około 70 procent szans na uratowanie człowieka, który nie oddycha. I w takich właśnie sytuacjach, wzywając pogotowie ratunkowe, robimy to właśnie po to, by defibrylator przybył z zespołem – ale nigdy nie przybędzie on tak szybko, jak dostępny na miejscu AED.  

W obszarze fotela, czy miejsc zabiegowych może dojść również do takich zdarzeń jak atak epilepsji, padaczka, wokół której jest sporo mitów i niedomówień. W kilka minut potrafimy wyjaśnić jak się w takiej sytuacji zachować. Zwracamy uwagę na bóle w klatce piersiowej, objawy udaru i reakcje anafilaktyczne – na ten ostatni element poświęcamy specjalny wykład.

Na końcu szkolenia przygotowujemy uczestników do działania podczas wypadku. Tu wykorzystujemy bardzo nowoczesne opatrunki wojskowe, które są bardzo skuteczne. Bardzo łatwo je użyć, są zdecydowanie łatwiejsze niż klasyczne dostępne materiały opatrunkowe w apteczkach.

To jest 5 godzin zajęć praktycznych jednorazowo i po tym czasie – Pana zdaniem – wykonujący zabiegi potrafią sobie poradzić z pierwszą pomocą?

Marcin Sydor: Tak, jeśli będą pielęgnować tę wiedzę i umiejętności, to uważam, że tak. Pamiętać też należy, że sytuacje, o których mówimy mogą nie być związane bezpośrednio z zabiegiem, ale mogą wyniknąć podczas jego wykonywania. Silny stres, wiek, palenie papierosów, nadwaga to kilka czynników, które predysponują człowieka do zawału, udaru.

Jeżeli takie choroby wystąpią podczas pobytu klienta w gabinecie, trzeba umieć zadziałać. To kwestia wręcz wizerunkowa. Zachowanie personelu, odpowiednie działanie, przygotowanie się do takiej sytuacji, może w przyszłości rzutować na odbiór klientów, na poczucie bezpieczeństwa. W tym gabinecie są profesjonaliści, którzy nie tylko umieją wykonywać oczekiwane usługi, ale i właściwie reagować podczas ich powikłań lub nagłych nieszczęśliwych okoliczności.

Szkolimy średnio 1800 osób rocznie w taki sposób, by wynik ich działania nie był kwestią szczęścia, a kwestią wiedzy i umiejętności.

Czy w gabinecie zabiegów estetycznych może nam coś zagrażać?

Marcin Sydor: Wymienione wcześniej zagadnienia są bezpośrednio połączone ze zdarzeniami, które w gabinetach zabiegów estetycznych wystąpiły lub ich wystąpienie jest wysoce prawdopodobne.

Bezpieczeństwo z perspektywy pierwszej pomocy to reagowanie na nagłe stany zagrożenia życia, czy zdrowia, natomiast by ich uniknąć należy podjąć wszystkie możliwe czynności, zgodne z zasadą sztuki zawodu, a nawet wyjść poza ich ramy. Dobrze przeprowadzony wywiad z klientem, asertywność wobec niego, gdy wykonanie zabiegu nie jest wskazane, używanie najlepszych, sprawdzonych, certyfikowanych substancji, doskonała technika wykonania – wszystko to doskonalone podczas kursów i szkoleń zmniejsza potencjalne zagrożenie do minimum.

 

Czy wstrząs anafilaktyczny może być spowodowany preparatami do ostrzykiwań, czy innymi aplikowanymi pod skórę?

Marcin Sydor: Reakcje uczuleniowe, anafilaktyczne mogą wystąpić na wszystko, wszędzie i nie zawsze przy pierwszym kontakcie z preparatem. Pacjent może mieć świadomość takich reakcji, ale je zataić, może też o nich w ogóle nie wiedzieć. Wykonawca zabiegu musi być przygotowany na gwałtowny rozwój sytuacji, umieć zachować się właściwie.

Często pada pytanie dotyczące podaży leków w takiej sytuacji. Cóż, przepisy mówią o tym, że leki podaje personel medyczny i nie każdy może podać każdy lek. Niemniej osoby szczególnie narażone na silne, gwałtowne reakcje anafilaktyczne posiadają przy sobie ampułkostrzykawkę z adrenaliną, właśnie po to, by w takich sytuacjach ich użyć.

Przyjęło się więc, że należy im w tym pomóc. Wapń można kupić nawet na stacji benzynowej i też jest to dobry lek, by załagodzić wczesne objawy reakcji uczuleniowych. Najważniejsze jest to, by alergen usunąć. Nie zawsze jest to możliwe.

Na co w takim razie osoby prowadzące gabinety i wykonujące zabiegi estetyczne powinny zwracać uwagę, jakie zachowania ich pacjentów powinny wzmóc czujność?

Marcin Sydor: Pacjent musi być zdrowy w trakcie zabiegu. Wzmożone pocenie się, nagłe zaczerwienienie, pokrzywka, obrzęk naczynioruchowy, zapalenie spojówek, wyciek z nosa, obrzęk śluzówki nosa, metaliczny smak w ustach, chrypka, stridor, przyspieszony oddech, duszność, kaszel, sapanie, tachykardia, zaburzenia rytmu, spadek ciśnienia, nudności, wymioty, kolka brzuszna, biegunka, zawroty głowy, napad padaczkowy – jak widać sporo tych objawów. Wystąpienie tych objawów może sugerować rozpoczynający się proces reakcji organizmu na alergen. Jeżeli wcześniej, przed zabiegiem, klient np. mierzył się z infekcją, objawy mogą wystąpić szybciej, gwałtowniej.

Obserwujemy klienta od samego początku spotkania, szukając potencjalnych zagrożeń, musimy być bardzo czujni. My zawsze podczas prowadzenia czynności ratunkowych zadajemy pytanie czy pacjent jest uczulony na jakieś substancje i czy spożywa leki na stałe i doraźnie, pytamy o potencjalną ciążę. Należy to pytania włączyć do repertuaru prowadzanego wywiadu. Wywiad udokumentowany na piśmie i potwierdzony pisemnie.  

Patrząc praktycznie jako ratownik i trener jak często do takich nieprzewidzianych zdarzeń w gabinetach zabiegowych dochodzi?

Marcin Sydor: Silne reakcje uczuleniowe rzadko się zdarzają. Częściej są to reakcje łagodne, a po usunięciu alergenu sytuacja jest już opanowana. Natomiast jeśli silniejsza reakcja anafilaktyczna, czyli wstrząs nastąpi, wówczas sytuacja rozgrywa się w ciągu kilku, kilkunastu minut. I wtedy zwracamy uwagę na konieczność szybkiej oceny, której uczymy na kursie pierwszej pomocy.

Jeżeli pacjent posiada własną adrenalinę, to pomagamy mu ją podać, aby sam sobie zrobił iniekcję domięśniową. Oczywiście musi to być jego lek, a potencjalna sytuacja musi być wcześniej omówiona. Ważną rolą odgrywa tutaj dyspozytor medyczny, bo to on na podstawie wywiadu, może wydać zalecenia co do dalszego postępowania.

Powiedzmy na koniec z czego w gabinecie zabiegowym powinien składać się zestaw do pierwszej pomocy? Wspomniał Pan już o defibrylatorze…

Marcin Sydor: Defibrylator jest już poważnym narzędziem, kosztownym, ale bardzo skutecznym i bezpiecznym w użyciu. Z pewnością zasugerowałbym zakupienie dobrego ciśnieniomierza i aparatu do mierzenia poziomu cukru we krwi. Wstrząs z definicji (przyczyn jest wiele) to niskie ciśnienie krwi tętniczej.

Dodatkowo, w stresie, ciśnienie może podskoczyć i czasem trzeba będzie poczekać, aż powróci do normalnego poziomu. Wartość ciśnienia warto znać, podanie adrenaliny przy bardzo wysokim ciśnieniu byłoby niebezpieczne. Tak więc ten parametr będziemy monitorować zawsze przed zabiegiem i kiedy zauważymy objawy niepokojące.

Rękawiczki jednorazowe, maseczka do resuscytacji, materiały opatrunkowe, nożyczki, aspiryna – podana na zlecenie dyspozytora – wapń.

 

Zapisz się na szkolenie z Pierwszej Pomocy już dzisiaj. Kliknij tutaj >

 

rozmawiała

Barbara Kwiecińska-Kielczyk