Filozofia Marie Engman – wywiad


Marie Engman od lat szkoli przyszłych zabiegowców w dziedzinie mezoterapii igłowej i wypełniaczy kwasu hialuronicznego. Podczas ostatniej wizyty – w Łodzi, Marie odpowiedziała na kilka pytań, które (mamy nadzieję) pozwolą Państwu lepiej poznać ją samą i jej filozofię.

_MG_8845

Marie, zacznijmy od tego jak zaczęła się Twoja przygoda z medycyną estetyczną?

Przez lata pracowałam w klinice w Sztokholmie. Poza operacjami plastycznymi zabiegi z zastosowaniem wypełniaczy HA i botoksu cieszyły się ogromną popularnością. Z czasem zdecydowałam się podjąć naukę w tym kierunku i ukończyłam szkolenie w zakresie podstawowych technik na uczelni Uppsala Q-med. Szkolenie otworzyło moje oczy na możliwości i po jego ukończeniu podjęłam decyzję o zostaniu zabiegowcem.

Niemniej, początki były trudne. Byłam nerwowa, brakowało mi pewności siebie, ale z czasem, krok po kroku – zabieg po zabiegu, obserwując wyniki mojej pracy poczułam grunt pod nogami, a fakt, że pomagałam swoim pacjentom i sprawiałam, że czują się szczęśliwsi dodał mi skrzydeł I sprawił, że absolutnie zakochałam się w swojej pracy.

Po zakończeniu szkolenia ciężko pracowałam przez 3 lata – nabierałam wprawy i umiejętności oceny pacjenta, jego potrzeb i potrzebnych produktów. Dopiero kiedy opanowałam te elementy zdecydowałam się zrobić krok dalej I przejść do trudniejszych zabiegów.

Kochasz swoją pracę. Wiem to jak nikt inny, ponieważ obserwuję Twoją pracę od lat. Czy jesteś w stanie powiedzieć, co kochasz w swoim zajęciu najbardziej?

Są dwa powody, dla których kocham swoją pracę. Po pierwsze daję pacjentom szczęście. Niektórzy postrzegają medycynę estetyczną jako fanaberię, ale patrząc na uśmiech na twarzach moich pacjentów po wykonanym zabiegu – ile radości im daję i jak wpływam na ich pewność siebie. To niesamowite uczucie, dające dużo sił do dalszej pracy i ogromną satysfakcję – zarówno prywatnie, jak i zawodowo.

Drugi aspekt mojej pracy to bycie nauczycielem. Fakt, że mogę przekazywać wiedzę i obserwować rozwój moich uczniów ma dla mnie ogromne znaczenie. Dodatkowo fakt, że kursanci wracają na kolejne etapy szkoleń pozwala mi utrzymać z nimi kontakt i podziwiać ich zawodowy rozwój. Niezmienne ich postępy napawają mnie dumą i dają poczucie, że zapewniam przyszłym pacjentom najlepsza możliwą opiekę.

_MG_8698

Jakiego typu zabiegi wykonujesz na co dzień?

Na co dzień wykonuję wszelkiego rodzaju zabiegi z zastosowaniem kwasu hialuronowego – od drobnych zmarszczek, przez bruzdy nosowo-wargowe, aż po dolinę łez. Ponadto pracuję z peelingami oraz botoksem.

Już od ponad dekady szkolisz i wykładasz na całym świecie w zakresie wypełniaczy HA i botoksu, ale czy pamiętasz swoje pierwsze kroki w świecie wypełniaczy, swoje pierwsze szkolenie? Czy te doświadczenia miały wpływ na to jak uczysz?

 Moje pierwsze szkolenie… Najkrócej rzecz ujmując to był dramat. Całe szkolenie polegało głównie na zachwalaniu produktów, z których korzystał wykładowca i pokazie jego umiejętności. Część praktyczna była krótka i nie dała mi ani krzty pewności siebie, czy też poczucia bezpieczeństwa. Wyszłam ze szkolenia przerażona i głodna wiedzy, której mi nie zapewniono. Mimo to, moja determinacja wzięła górę i krok po kroku, ostrożnie i z dużą dozą dystansu do moich umiejętności zaczęłam pracować i udoskonalać moją technikę, by w końcu przejść do wykonywania trudniejszych zabiegów. Z perspektywy czasu nie mogę powiedzieć, że tamto szkolenie było czasem straconym. Dzięki temu doświadczeniu wiedziałam dokładnie jakim szkoleniowcem nie chcę być. Dodatkowo, wiedziałam też jakich informacji chcę dostarczyć moim kursantom i co najważniejsze – jak powinno takie szkolenie wyglądać. Stawiam na praktykę – co nie oznacza, że pokazuję technikę na kartce i mówię „no to teraz do roboty”. Absolutnie nie – skupiam się na poprawnym opisaniu procedury, właściwym, acz treściwym wprowadzeniu, po czym przechodzimy do WSPÓLNEJ pracy. Pokazuję krok po kroku każdą technikę, a następnie kursanci pod moim okiem i z moim wsparciem zaczynają pracować na modelach. Tylko takie podejście, według mnie, zapewnia odpowiednią dawkę wiedzy i daje wystarczająco dużo pewności siebie, by uczniowie zaraz po szkoleniu mogli zacząć wykonywać zabiegi – oczywiście stopniowo zwiększając poziom trudności, ale rzecz w tym, że mogą zacząć praktykować od zaraz.

Co według Ciebie cechuje dobrego nauczyciela?

Z mojej praktyki i doświadczenia wynika, że by być dobrym nauczycielem należy umieć słuchać i rozumieć swoich uczniów oraz posiadać umiejętność postawienia się w ich sytuacji – zwłaszcza na początku.

Kolejny ważny element to sposób w jaki prezentuję informacje. Stres związany z nauką nowych umiejętności wystarczająco utrudnia naukę, nie powinniśmy pogarszać tej sytuacji wprowadzając skomplikowane opisy i koncepcje. Klucz do skutecznej nauki to pozytywne nastawienie, umiejętność wsparcia kursantów w każdej chwili i prostota przekazu.

Po szkoleniu każdy uczeń powinien mieć poczucie, że uzyskał komplet informacji i mógł na tyle dużo poćwiczyć pod okiem opiekuna, by zacząć pracować samemu.

A jak scharakteryzowałabyś dobrego zabiegowca?

By być dobrym zabiegowcem przede wszystkim trzeba posiadać szczegółową i pełną wiedzę – zwłaszcza w dziedzinie anatomii oraz charakterystyki i działania poszczególnych preparatów. Niezmiernie ważne jest to, żeby umieć dopasować produkt do określonego wskazania I znać technikę, która pozwala na optymalne podanie. Poza znajomością ogólnej anatomii, ważna jest również wiedza dotycząca budowy skóry. Każdy z preparatów wymaga podania w odpowiednią jej partię. Preparat powinien być podawany powoli, by zminimalizować ból pacjenta i zapewnić dokładność podania. Pamiętajmy również o tym, że pacjent powinien być dobrze znieczulony i w komfortowej pozycji. Unikajmy traumy – naszym celem nie jest zrobienie krzywdy, ale uszczęśliwienie pacjenta. Kolejny aspekt to interakcja z pacjentami. Umiejmy słuchać czego potrzebują, jakie są ich oczekiwania i umiejmy zalecić im najlepsze postępowanie. Budujmy z nimi relację opartą na zaufaniu i profesjonalizmie.

Po wysłuchaniu pacjenta planujmy szczegółowo każdy zabieg, a następnie trzymajmy się obranego kursu. Ostatni, a tak naprawdę jeden z kluczowych aspektów, o którym chciałabym wspomnieć jest wywiad medyczny. W przypadku wątpliwości dopytujcie pacjentów o ich historię, przebyte zabiegi, znane alergie i absolutnie nie wykonujcie zabiegu u osoby, która w danym momencie jest przeziębiona, ma jakiś stan zapalny, bądź aktywną opryszczkę. Problemy te można skutecznie opanować i po zakończonym leczeniu wrócić do tematu zabiegu. Ostrzyknięcie pacjenta chorego to bezsensowne ryzyko zarówno dla pacjenta, jaki dla zabiegowca.

Pamiętajmy również o tym, że wykonany zabieg to nie koniec. Utrzymujmy stały kontakt, umawiajmy pacjentów na wizyty kontrolne 2 tygodnie od zabiegu i bądźmy zawsze do ich dyspozycji, kiedy będą mieli wątpliwości.

Twoje techniki jednym zdaniem?

Proste i logiczne, dające naturalny efekt – bez przerysowania czy nadkorekcji.

Porozmawiajmy chwilę o kaniulach. Niektórzy szkoleniowcy twierdzą, że zabiegi z wypełniaczami powinno przeprowadzać się jedynie z wykorzystaniem igły. Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?

Oczywiście niektóre ze wskazań można, a nawet trzeba ostrzykiwać igłą, ale spora grupa wskazań – głównie mam na myśli zabiegi wolumetryczne i dolinę łez wymagają głębokich iniekcji, a w tym wypadku uważam, że najrozsądniejszym posunięciem jest skorzystanie z dobrodziejstwa jakim jest kaniula. Dlaczego? Ponieważ kaniula jest narzędziem, które zapewnia nam bezpieczeństwo w trakcie pracy w głębszych partiach skór – nie pozwala na uszkodzenie nerwów, tętnic czy też mniejszych naczyń, nie wspominając już o kanalikach łzowych, kiedy korygujemy dolinę łez. Kaniula ze względu na to, że jest tępo zakończona, elastyczna i występuje w wielu kombinacjach – długość x grubość, pozwala ostrzyknąć całą strefę taką jak np. kości policzkowe za jednym pociągnięciem, w tym samym czasie nie zagrażając strukturom znajdującym się pod skórą. Dodatkowo, efekt zabiegu jest lepszy, ponieważ unikamy ryzyka powstania krwiaków i siniaków. Jestem zdecydowanie za korzystaniem z kaniuli podczas głębokich iniekcji i pracy z dolną łez, ponieważ uważam, że bezpieczeństwo i satysfakcja moich pacjentów to mój cel numer jeden podczas pracy.

Korekta doliny łez to zabieg, który zapewnił Ci niezmiennie czołową pozycję na rynku – jest to wskazanie, w dziedzinie którego jesteś absolutnym ekspertem, a rezultaty Twoich zabiegów są oszałamiające. Czy możesz powiedzieć naszym czytelnikom co według Ciebie jest najważniejszym elementem tej procedury?

Są dwa kluczowe elementy gwarantujące znakomite efekty tego zabiegu. Po pierwsze musimy mieć odpowiedni produkt taki jak amalian® Smoothline, który pozwala wypełnić tę niezmiernie wrażliwą strefę nie doprowadzając do uciśnięcia tkanek. Cząsteczki kwasu hialuronowego w tym produkcie są tak małe, że idealnie wchodzą pomiędzy komórki i zapewniają idealne wypełnienie tej strefy.

Drugim, niezmiernie ważnym elementem jest zapewnienie naszym pacjentem bezpieczeństwa. Sposób na to jest bardzo prosty – korzystajmy z kaniuli i stosujmy technikę liniową zamiast depozytowej. Pamiętajmy również o tym, że dolina łez to zawsze zabieg dwuetapowy. Po pierwszej iniekcji odczekujemy 2 tygodnie i w razie potrzeby podczas wizyty kontrolnej dostrzykujemy preparat. Należy pamiętać o tym, że Smoothline® to preparat, którego cząsteczki hialuronu są nieuzgodnione, w związku z czym zwiąże on dość dużo wody już po zabiegu i wypełni tkanki, ale efekt może nie być widoczny od razu – stąd potrzeba kontroli po dwóch tygodniach, kiedy możemy zobaczyć pełnie efektu pierwotnego zabiegu.

_MG_8939

Skoro mowa o wypełniaczach kwasu hialuronowego. Wiem, że podczas codziennej pracy korzystasz z różnych preparatów – często jest to związane z życzeniem konkretnego pacjenta, ale podczas szkoleń jedyna marka, na której pracujesz to amalian®. Czy możesz wyjaśnić nam, dlaczego?

Korzystam z wypełniaczy amalian® od 10 lat. Przewagą tej marki jest bardzo szeroki zakres produktów – w skład portfolio wchodzi pełna gama wypełniaczy, które spełniają najwyższe standardy jakości i pozwalają na pracę z każdy wskazaniem. Marka ta nigdy mnie nie zawiodła, obserwując jej rozwój mogę z przekonaniem powiedzieć, że ten niemiecki produkt zapewnia nam jakość na najwyższym poziomie i bezpieczeństwo podczas pracy. Dodatkowo, uważam że korzystanie z jednej marki to najlepsze rozwiązanie – w ten sposób poznajemy produkty od podszewki i jesteśmy w stanie zoptymalizować nasza pracę i poprawić osiągane rezultaty.

Wiemy, że bycie zabiegowcem jest obarczone określonym ryzykiem i wyzwaniami, ale bycie pacjentem to zupełnie inna historia. Czy masz jakieś wskazówki dla osób rozważających poddanie się zabiegowi z zastosowaniem wypełniacza?

Nie bójcie się zabiegów. Dopytujcie o szczegóły, nawet te najmniejsze – nie ma głupich pytań, a z każdą odpowiedzią – o ile oczywiście traficie do profesjonalisty (który dba o pacjenta i kontakt z nim, a nie jedynie o swój zysk) poczujecie się bezpieczniejsi i pewniejsi. Zabiegowiec powinien odpowiedzieć na wszelkie Wasze pytania i rozwiać Wasze wątpliwości. Jeżeli nie czujecie się komfortowo z osobą, która ma wykonać Wasz zabieg – zmieńcie gabinet. Wasz komfort psychiczny i poczucie bezpieczeństwa muszą być na pierwszym miejscu. Pytajcie o zdjęcia przed i po, dowiadujcie się jak później pielęgnować cerę i słuchajcie rad zabiegowca, ale pamiętajcie też, by podejmować przemyślane decyzje.

Rozmawiała Aleksandra Zielińska

Tłumaczenie ANSLATIONS ©